WIELKOPOSTNE ZAMYŚLENIA

Już za parę dni będziemy świętować Wielkanoc. Dla zainteresowanych czytelników, by przybliżyć atmosferę Wielkiego Tygodnia, przedstawiamy najważniejsze wydarzenie opisane w Biblii.

 .

„ Zmierzchało już, gdy Jezus z uczniami, po skończonej Ostatniej Wieczerzy oddalał się z miasta. Minęli Dolinę Cedronu i zaczęli wspinać się stromą ścieżką na Górę Oliwną. Wokół rozpościerał się zielony gaj, a powietrze, przesycone chłodem i wonią dojrzałych owoców, orzeźwiało ich twarze. Jezus zatrzymał się i spojrzał na Jerozolimę. Na tle granatowego nieba z poświatą szkarłatu wznosiły się białe wieże i bramy, a wieczorne światła dopełniały całości. Widok był piękny, jednak w oczach Jezusa można było dostrzec ogromny smutek. Wędrowcy przeszli jeszcze kilkanaście kroków i za załamaniem skalnym zatrzymali się. Tu mieli spędzić ostatnią noc przed tym, co miało się wydarzyć. Jezus zwrócił się do uczniów, aby czuwali i modlili się razem z nim, a sam, ze złożonymi dłońmi upadł na kolana. A uczniowie oparli się o sękate pnie niskich oliwek i ukołysani szelestem długich, cienkich liści, a może chłodem wieczoru, usnęli. Czemu śpicie? -  zapytał z wyrzutem  Jezus i ponownie ukląkł na twardej, kamiennej skale, wznosząc oczy ku niebu. Krwawy pot wystąpił Mu na czoło, ujrzał bowiem ogromną ilość ludzkich nikczemności, które grubymi łańcuchami oploty całą ziemię. Tak mocnymi, że żaden człowiek by ich nie rozerwał. Żaden, poza nim samym, Bogiem - Człowiekiem. Ojcze, jeśli możliwe, oddal ode mnie ten kielich, a zaraz potem wyszeptał -  Niech się spełni Twoja wola.

.

Tymczasem do przebywających na polanie Apostołów i Jezusa zbliżał się złowrogi tłum. Prowadził go Judasz, który znał dobrze to miejsce, był bowiem jednym z 12- tu Apostołów. Tym razem jednak przybył z rzymską kohortą, uzbrojonym oddziałem wojska i starszymi żydowskimi. -  Kogo szukacie ? - zapytał Jezus, a Judasz zdradliwym pocałunkiem wskazał przybyłym Nauczyciela. Judaszu, Judaszu! Czemu to zrobiłeś?  Żołnierze zaś pochwycili Pana Jezusa, skrępowali i powiedli do miasta.

.

Uśpiona Jerozolima nawet nie wiedziała, jaki zaczyna się dramat, gdy prowadzono związanego Jezusa. Ciężkie, miarowe kroki żołnierzy wdarły się  w nocną ciszę, a zawzięte twarze strażników, na tle migotliwych płomieniami pochodni, potęgowały grozę. Jedynie Jezus, choć skrępowany, szedł skupiony, jakby zasłuchany w każde słowo, które padło i które padnie, zapatrzony w każdy czyn, który się zdarzy. Tak dotarli do arcykapłanów żydowskich: Annasza, potem do Kajfasza. Oni jednak już wcześniej, podczas zwołanej Wysokiej Rady, postanowili Jezusa zabić. Czy to pycha nie pozwoliła zobaczyć Prawdy i Miłości objawionej przez Pana, czy zazdrość o pozycję i przywileje, a może źle rozumiana racja stanu? Czemu wydano rozkaz, aby Człowiek, który nauczał  jawnie przed światem, został pojmany pod osłoną nocą?

.

Wczesnym rankiem w Wielki Piątek zaprowadzono Jezusa do pretorium, do namiestnika rzymskiego, Piłata. Coś uczynił ? - zapytał Piłat - Czy jesteś Królem żydowskim? - Moje Królestwo nie jest z tego świata - odparł Jezus. Po przesłuchaniu Piłat chciał nawet wypuścić Pana Jezusa, ale podburzony tłum zawołał - Uwolnij Barabasza, uwolnij Barabasza !.. a Barabasz był zbrodniarzem. Wydał więc Jezusa Żydom na ukrzyżowanie. Jedno słowo sprzeciwu, wyraźne „nie” mogło postawić tamę nieprawości, jednak zabrakło tego jednego słowa. I tak jedna noc i jeden poranek wystarczył, by pojmać, osądzić i skazać Jezusa. Boga, który narodził się, by świat zbawić od śmierci wiecznej, a świat Go skazał na śmierć na krzyżu. Tak jak karano największych złoczyńców.

.

A Jezus wziął krzyż na swoje ramiona i ulicami Jerozolimy, dźwigając brzemię bólu i upokorzenia, szedł na Miejsce Czaszki, Golgotę. Tłum, jak zwykle w przededniu szabatu, zajęty był przygotowaniami do święta. Ludzie biegali od straganu do straganu, tylko niektórzy okazywali współczucie upadającemu pod ciężarem krzyża Jezusowi, jak Weronika czy Szymon z Cyreny, jednak większość odnosiła się do pokrwawionego, odartego z szat człowieka, z pogardą i drwiąco. O przewrotna ludzko naturo! Jeszcze parę dni wcześniej gałązkami palmowymi Zbawiciel witany był na ulicach tego miasta, teraz te same ulice zamieniły się w Jego Drogę Krzyżową.

.

I przybito Jezusa do krzyża. Bok włócznią przebito, o szatę rzucono los. Kto był winien: tłum, Piłat, Arcykapłani, Judasz, żołnierze? Tych pytań można dziś mnożyć i zadawać wciąż nowe, dlaczego uczniowie posnęli, Piotr trzy razy się zaparł,  lecz wtedy... Wtedy  około godziny piętnastej, zasnuło się niebo chmurami i mrok nastał wielki, a Chrystus donośnym głosem zawołał -  Ojcze w ręce Twoje oddaję duszę swoją - i skonał. Aż ziemia zatrzęsła się z przerażenia, a zasłona w świątyni rozdarła na dwoje. Jezu Chryste, któryś za nas cierpiał rany, zmiłuj się nad nami…!”

.

Rankiem trzeciego dnia, gdy pierwsze promienie słoneczne walczyły jeszcze z ciemnościami nocy,  dawało się wyczuć niezwykłe oczekiwanie. Nawet ptaki polne obudziły się wcześniej, by obserwować to przenikanie światła i mroku, a rosa lśniąca na uśpionych trawach rzucała blask niespodziewany. Do grobu Jezusa zmierzały trzy niewiasty z wonnościami, by namaścić ciało, jednak grób był pusty. Dlaczego szukacie wśród  zmarłych tego, który żyje ? Nie ma Go tu, powstał z martwych! - usłyszały głos nieznajomego. A Jezus w chwale zmartwychwstania jeszcze tego samego dnia  ukazał się swoim uczniom, wlewając w ich zalęknione serca wiarę i nadzieję.

J.Z.

(opracowano na podstawie "Jezus na krzyżu" w „Ku Świętej Rodzinie”)

Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij