Cyprian Kamil Norwid (1821 - 1883) 200 rocznica urodzin

W szkołach omawiamy prawie wyłącznie jego twórczość literacką i takie tytuły jak: „Fortepian Szopena”, „Klaskaniem mając obrzękłe prawice”, „W Weronie”, „Rzecz o wolności słowa”. I chociaż są one ważnymi i ponadczasowymi dziełami wartymi naszej uwagi, warto też pochylić się nad jego twórczością plastyczną. Oprócz poety i prozaika, był również rysownikiem, malarzem, grafikiem…

Urodził się we wsi Laskowo - Głuchy w województwie mazowieckim. W 1825 roku został osierocony i przez lata młodzieńcze mieszkał u swojej prababki. Miał 9 lat, kiedy wybuchło powstanie listopadowe. Uczył się wtedy w stolicy razem z bratem Ludwikiem. Chłopcy byli zmuszeni do przerwania edukacji, ponieważ mury szkoły służyły jedynie do ukrywania się i ochrony na czas niebezpiecznych momentów powstania.

W późniejszych latach kontynuował naukę w szkole malarstwa i rysunku Aleksandra Kokulara. W latach 1840 - 1843 podróżował po Europie, gdzie pobierał nauki z zakresu rzeźby, technik graficznych i aktu.

Gdy wyjechał do Paryża w 1849 roku, poznał wielu wybitnych artystów tamtej sceny artystycznej, Fryderyka Chopina, Zygmunta Krasińskiego, Augusta Cieszkowskiego, Adama Mickiewicza i Juliusza Słowackiego. Były to osoby, które jako pierwsze wyrażały wiele negatywnych ocen o jego twórczości literackiej. On nie pozostawał im dłużny. O fascynacji Mickiewicza Towiańskim i jego filozofią życia ukazanej w utopii mesjaniczno-mistycznej pisał dosadnie: „… w pojęciu własności są na pochyłości komunizmu, a w pojęciu narodu na drodze do komunizmu politycznego, czyli do panslawizmu [tj. poddaniu się Rosji]. Dla nich jakby nie było ojczyzny. Naród biorą za plemię. Z tego pojęcia można wrócić do hord barbarzyńskich, a nie do narodowości chrześcijańskich, tych różnobarwnych tęcz, na globie pęzlem Opatrzności nakreślonych” (Sudolski Z., Norwid, 2003, s. 131-132).  Niemniej jednak krytyka tak znanych osób wpłynęła na jego decyzję o wyjeździe do Stanów Zjednoczonych.

Norwid był autorem kilkunastu obrazów olejnych i wielu rysunków, niestety, tylko mała ich część ocalała i nie za bardzo znamy go jako twórcę dzieł plastycznych. Jako medium najczęściej używał ołówka, kredki, gwaszu i akwareli. „Zajmował się głównie rzeźbą, nie zaniedbując rysunku. Już we Florencji zaczął uprawiać akwafortę [odtąd jego ulubioną technikę graficzną]  i rysować techniką alla prima, tj. bezpośrednio na płycie miedzianej, wytrawianej następnie kwasem” (Sudolski Z., Norwid, 2003, s. 83). Tematykę prac Norwida możemy podzielić na trzy główne okresy w jego życiu: okres warszawski, podróży po Europie i USA oraz drugiego pobytu w Paryżu.

Po okresie warszawskim zachowała się niewielka liczba prac, były to głównie rysunki humorystyczne i obyczajowe.

Czas podróży był o wiele bardziej różnorodny, zaczął korzystać z nowych technik, jak na przykład malarstwa olejnego. Zmieniła się także tematyka jego prac, sięgał po sceny rodzajowe, przedstawiał realia polskie i studiował styl akademicki. Wykonywał portrety przyjaciół z Paryża, np. Adama Mickiewicza. Podejmował się też scen z Ewangelii o rozbudowanej kompozycji.

Gdy drugi raz przyjechał do Paryża, wykonywał prawie wyłącznie prace zarobkowe, takie jak projekty nagrobków i grafik. Opowiadał też historie Nowego Testamentu. W jego pracach pojawiały się również tematy kobiet, dziecka i życia artysty. Jego dzieła plastyczne odnosiły o wiele większy sukces niż prace literackie, którym, z uwagi na nieustającą krytykę, poświęcał znacznie mniejszą uwagę.

Niestety, jego życie nigdy nie układało się pomyślnie. Większość życia spędził w nędzy, osamotniony. Nie miał też szczęścia w miłości. Żaden jego związek nie trwał długo. Do późnego wieku rozpamiętywał nieodwzajemnione uczucie do Marii Kalergis. Ostatnie lata życia spędził w przytułku w zakładzie Św. Kazimierza pod Paryżem. Nigdy nie wrócił do Polski.

… i jest niekwestionowanym obecnie Artystą, który tak piękno-poetycko wypowiadał się o sztuce: „…sztuka jest […] uduchowioną zmysłowością, przez miłości wielkiej cało-dramat. Albowiem sztuka jest i będzie, i nie może być nawet niczym innym, jedno oną niewiastą złotowłosą, oną świętą-nierządną, która wlewając woń na stopy Zbawicielowi świata, ubłogosławioną jest w miłości!” (Sudolski Z., Norwid, 2003, s. 146). A w połączeniu pracy ze sztuką widział drogę do odzyskania tak drogiej wszystkim wolności (Promethidion).

Tekst: Natasza Kornacka  we współpracy z IKŻ

Ta strona korzysta z plików cookie. Używając tej strony wyrażasz zgodę na używanie plików cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami Twojej przeglądarki. Możesz dowiedzieć się więcej w jakim celu są używane oraz o zmianie ustawień przeglądarki. Kliknij tutaj »
zamknij